Baner nagłówkowy portalu

Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim, król Izraela! (Jana 12:13)

Przemysław Gola, Ekumenizm - czy jest zgodny z wolą Bożą?

Pytanie postawione w tytule może się niektórym wydać dziwne. Cóż złego może być w dążeniu do zgody i jedności? Cóż niewłaściwego we wspólnej modlitwie? Okazuje się jednak, że tak jak nasi ziemscy rodzice pragnęli dla nas dobrego towarzystwa, tak i nasz Niebiański Ojciec nie zgadza się, byśmy pielęgnowali zażyłą więź z kimkolwiek.

Spójrzmy na pierwszą przestrogę, którą kieruje do nas Pismo Święte: Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat. (1 Jana 4,1)

Zbyt pochopna zgoda na współpracę z jakimkolwiek prądem religijnym wydaje się zatem w świetle powyższego fragmentu Biblii mało roztropna. Przyjrzyjmy się więc tematowi ekumenii dokładniej.

Ekumenizm to ogólnoświatowy ruch zapoczątkowany na przełomie XIX i XX w., mający na celu duchowe i organizacyjne zjednoczenie członków różnych kościołów uchodzących za chrześcijańskie, a nawet różnych religii. Duchową i organizacyjną jedność między wyznawcami różnych poglądów próbuje się osiągnąć głównie poprzez organizowanie wspólnych modlitw i nabożeństw, różnorakich spotkań i konferencji. Najbardziej znanym entuzjastą idei ekumenicznej był papież rzymski, Jan Paweł II, który nie zawahał się nawet przed ucałowaniem Koranu, na znak swojego poważania względem tej księgi. Ekumeniści legitymizują swoją działalność opierając się na jednej z wypowiedzi Pana Jezusa, która brzmi w sposób następujący:

(11) I już nie jestem na świecie, lecz oni są na świecie, a Ja do ciebie idę. Ojcze święty, zachowaj w imieniu twoim tych, których mi dałeś, aby byli jedno, jak my. (Jana 17, 11)

Powyższa modlitwa modlitwa z pozoru wspiera ideę religijnej jedności wszystkich ludzi. Pan mówi wszakże: "...aby byli jedno." Kiedy jednak bliżej przyjrzymy się znaczeniu poszczególnych słów, zauważymy, że jest inaczej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Przede wszystkim zwróćmy uwagę, że Pan Jezus zawęża grono ludzi, o których się modli do "tych, których mi dałeś". Nie wszyscy zatem mają być jedno, ale wyłącznie ci, którzy z łaski Boga zostali włączeni do Kościoła Pana Jezusa Chrystusa. Nie ma innego sposobu na udział w mistycznym ciele Boga, jak tylko pokuta, wiara, a następnie chrzest. Tylko bowiem zrodzeni na nowo chrześcijanie mogą być nazwani prawdziwymi dziećmi Bożymi.

Pan Jezus Chrystus nie modli się zatem o jedność wszystkich ludzi bez względu na wyznawaną religię, lecz wyłącznie o jedność braci i sióstr, którzy są wyznawcami prawdziwej Ewangelii, prawdziwego Chrystusa i są scaleni prawdziwym Duchem - Duchem Świętym.

Kolejnym wartym uwagi stwierdzeniem są słowa: "aby byli jedno, jak my." Nie o byle jaką jedność zatem chodzi, nie o sentymentalne poklepywanie się po ramieniu, nie o wymuszone uśmiechy na dorocznych konferencjach, lecz o jedność prawdziwą, obejmującą serce i umysł, jedność w prawdzie i miłości. Jednym słowem o jedność, jaka jest i była między Bogiem Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Jedność formalna, oderwana od rzeczywistych przekonań, jedność li tylko organizacyjna, ale nie poparta wspólnym wyznaniem wiary, w żaden sposób nie przypomina jedności, o jaką modlił się nasz Pan. Wszak nie godzi się nawet pomyśleć, że Bóg Ojciec i Pan Jezus Chrystus mogliby toczyć ze sobą jakieś doktrynalne spory, np. w kwestii niepokalanego poczęcia Najświętszej Marii Panny.

Jak widać, już analiza pierwszego fragmentu dowodzi, że Bóg pragnie dla nas jedności, lecz nie każdej i nie z każdym.

Przyjrzyjmy się teraz innym fragmentom Pisma Świętego, które mogłyby nas ukierunkować w zrozumieniu tego, na czym w istocie polega jedność, która podoba się Bogu.

Pierwszym fragmentem Pisma, który chciałbym rozważyć jest II List Jana:

Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie. Kto go bowiem pozdrawia, uczestniczy w jego złych uczynkach. (2 Jana 10-11)

Widzimy zatem, że nie tylko nie jesteśmy zobligowani do jedności z każdym, lecz Bóg nakazał nam zerwać jakiekolwiek relacje z tymi, którzy nie wyznają prawdziwej nauki chrześcijańskiej objawionej w Piśmie Świętym. Jedność winna być bowiem oparta na prawdzie. Bóg nakazuje nam więc, aby nie jednoczyć się z ludźmi, którzy nie głoszą nauki apostolskiej, innymi słowy, są zwolennikami jakiejś godnej potępienia herezji.

Kolejnym fragmentem, nad którym chciałbym się pochylić jest znana wypowiedź Pana Jezusa z Ewangelii według Mateusza: A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. (Mateusza 28, 18-20)

W tym fragmencie należy zwrócić uwagę przede wszystkim na to, że podstawowym zadaniem Kościoła jest głoszenie Słowa Bożego, to znaczy "wszystkiego, co przykazał nam Jezus". Współpraca międzywyznaniowa przeciwstawia się temu przykazaniu z jednego powodu. Mianowicie, gdy przedstawiciele różnych wyznań pragną wspólnie realizować jakiś cel, muszą ustalić wspólny mianownik swoich przekonań tak, aby zachować dobrą atmosferę współpracy i nie ranić się wzajemnie sprzecznymi twierdzeniami. Jeśli zatem mamy dwie wspólnoty religijne, z których jedna zachęca do kultu zmarłych, a druga się temu przeciwstawia, to gdy zaczynają one ze sobą współpracować, muszą się wyrzec jakiegokolwiek nauczania na ten temat. I to właśnie stoi w opozycji do przykazania Pana Jezusa, aby nauczać "wszystkiego".

Czasami podawany jest argument, że spotkania międzywyznaniowe oraz międzyreligijne są dobre, ponieważ pozwalają na to, aby wymieniać się doświadczeniami, tradycjami oraz wzajemnie się ubogacać. Czy tak jest w istocie?

Chrześcijaństwo nie jest jednak folklorem, ludzką tradycją właściwą jakiejś grupie etnicznej. Gdyby tak było, rozwijanie tej tradycji oraz ubogacanie się innymi wyznaniami wiary (tak jak wzbogacamy nasze własne menu potrawami innych narodów) byłoby jak najbardziej pożądane. Jednak chrystianizm to wiara raz przekazana świętym i nie podlega ona modyfikacjom ani wzbogacaniu innymi prądami duchowymi. Spójrzmy, co św. Paweł napisał w swoim liście do Tymoteusza: Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie i żebyś pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż my. (1 Tymoteusza 1, 3)

Jak widać, Apostoł Paweł nie zachęcał Tymoteusza, aby ten poszedł i zaczerpnął nieco z tradycji, którą reprezentowali ci, którzy nauczali inaczej niż Paweł. Przeciwnie, nakazał mu by się im przeciwstawił i położył tamę rozprzestrzenianiu się owych odstępczych nauk.

Należy także zwrócić uwagę, że dialog ekumeniczny przejawiający się w rozmaitych spotkaniach międzywyznaniowych, jest szkodliwy również dlatego, że wystawia członków Kościoła Pana Jezusa na znaczną ekspozycję na błędnych twierdzeń. Czegoś takiego apostołowie nigdy nie praktykowali. Przeciwnie, zachęcali swoich podopiecznych, by wystrzegali się kontaktu z ludźmi hołdującymi herezjom: A proszę was, bracia, abyście się strzegli tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce, którą przyjęliście; unikajcie ich. (Rzymian 16, 17)

Skoro, jak wykazałem, ekumenizm nie znajduje potwierdzenia w nauce Pisma Świętego, zastanówmy się przez chwilę, z jakiego powodu zyskał taką popularność.

Otóż ruch ekumeniczny rozwija się, ponieważ znajduje podatny ku temu grunt. Grunt ten został przygotowany przez nierzetelnych duszpasterzy poprzez zaniedbywanie nauczania Pisma Świętego. Przez lata słowa płynące zza kazalnic były rozwodnionym mlekiem, a nie stałym pokarmem. Formację teologiczną z prawdziwego zdarzenia zastąpiono sentymentalną paplaniną, której celem było generowanie pozytywnych emocji, a nie dostarczanie słuchaczom pogłębionego studium Biblii. Skoro więc w edukacji biblijnej zaczął dominować sentymentalizm, zaś głęboka refleksja teologiczna została odsunięta na boczny tor, nie możemy się dziwić, że dla większości chrześcijan jest wszystko jedno, kiedy i jak przyjmą chrzest, lub jak będą sprawować Wieczerzę Pańską. Najlepszym tego dowodem jest wypowiedź młodego lidera para-kościelnej organizacji, który powiedział: „Odnośnie różnic między wiarą katolicką a protestancką, to muszę stwierdzić, iż nie jest moim celem koncentrowanie się na różnicach doktrynalnych określonych religii. Kocham Jezusa i wierzę, że podstawą wiary w Boga jest osobista relacja z Chrystusem. „

Wypowiedź powyższa jest znamienna. Jest ona wynikiem wieloletnich zaniedbań Kościoła w kwestii edukacji biblijnej i formacji duchowej młodych. Młodzieniec ten chce bowiem kochać szczerze Pana Jezusa, ale nie zadaje sobie pytania, na czym ta miłość ma polegać. Widocznie nikt nigdy nie zwrócił mu uwagi na fakt, że miłość do Boga przejawia się w byciu Mu posłusznym poprzez wypełnianie Jego przykazań. Cytowany powyżej młody człowiek mówi o Jezusie, ale nie zależy mu na doprecyzowaniu, o jakiego Jezusa chodzi? Kim był ów Jezus? Czego nauczał? Na co zwracał uwagę i przed czym przestrzegał? Czy ktoś, kto ewidentnie lekceważy Jego nauczanie, porady i przykazania, może powiedzieć, że nawiązał z Nim osobistą relację?

Pan Jezus Chrystus był mężczyzną łagodnym i pełnym miłosierdzia. Jednakże w sprawach wiary i wierności swojej nauce, był człowiekiem stanowczym i zdecydowanym: Wielu tedy spośród uczniów jego, usłyszawszy to, mówiło: Twarda to mowa, któż jej słuchać może? […] I mówił: Dlatego powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli mu to nie jest dane od Ojca. Od tej chwili wielu uczniów jego zawróciło i już z nim nie chodziło. Wtedy Jezus rzekł do dwunastu: Czy i wy chcecie odejść? Odpowiedział mu Szymon Piotr: Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego. (Jana 6, 60-68)

Podobnie apostołowie: byli gotowi raczej oddać życie niż zgodzić się na to, aby depozyt wiary miał doznać jakiejś szkody. Czy współczesna młodzież w naszych zborach oddałaby życie za swoje przekonania, skoro nie warto „koncentrować się na różnicach pomiędzy religiami”? Niech puentą tego artykułu stanie się porada, którą Apostoł Paweł daje młodemu Tymoteuszowi: Ten nakaz daję ci, synu Tymoteuszu, abyś według dawnych głoszonych o tobie przepowiedni staczał zgodnie z nimi dobry bój, zachowując wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie odrzucili i stali się rozbitkami w wierze. (1 Tym. 1, 18-19)

Bóg nie chce, byśmy łączyli się z wyznawcami błędnych nauk, lecz byśmy raczej stronili od każdego, kto kala się zgubnymi praktykami religijnymi: Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a ja przyjmę was i będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan Wszechmogący. (2 Koryntian 6,14-18)