Baner nagłówkowy portalu

Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim, król Izraela! (Jana 12:13)

Przemysław Gola, Kredyt - ostatnia brzytwa ratunku?

Przypomnijmy sobie historię życia osób urodzonych w latach 50-tych ubiegłego wieku. Spójrzmy na proces ich „dorabiania się”. Zazwyczaj oszczędzali na swoje mieszkania całe życie. Wyglądało to tak: wpłacało się systematycznie na tak zwane książeczki mieszkaniowe, stawało się w kolejce po mieszkanie, żeby w wieku, powiedzmy, czterdziestu lat, otrzymać upragnione lokum.

Ale przecież mieszkanie jest potrzebne już na początku życia, a nie dopiero w wieku dojrzałym lub u jego schyłku! Żeby założyć rodzinę, mieć dzieci, rozwijać się, trzeba mieć jakieś stabilne miejsce bytowania, przysłowiowy własny kąt. Jak więc rozwiązać ten problem?

Kredyt: zbawienie młodych rodzin

Przy obecnych cenach nieruchomości, przeciętny pracownik najemny nie jest w stanie odłożyć kilkuset tysięcy złotych z wynagrodzenia, a przynajmniej nie jest w stanie tego zrobić w ciągu kilku lat. Tutaj „pomocną” dłoń podają banki, oferując kredyty hipoteczne, których spłata jest rozciągnięta na wiele lat, czasem na całe życie. Dzięki temu proces otrzymywania mieszkania jest zupełnie inny niż w przypadku naszych rodziców: już nie oszczędzamy na mieszkanie, które zakupimy za lat 30, ale otrzymujemy mieszkanie od razu, które będziemy spłacać przez kolejne 30 lat.

Oferta jest atrakcyjna, a przede wszystkim jest popularna. Na pytanie „czy nie boisz się wziąć kredytu” mój kolega odpowiedział: „przecież wszyscy biorą”. Owo „wszyscy” jest tutaj bardzo adekwatnym określeniem, bowiem jeśli nawet ktoś nie bierze kredytu, to zwykle dlatego, że nie może, a nie dlatego, że nie chce. Brak tzw. zdolności kredytowej przez wiele osób jest odbierany jako życiowa porażka.

Niejedna droga zdaje się człowiekowi prosta...

My, chrześcijanie, nie możemy jednak postępować według paradygmatu „wszyscy tak robią”. Zanim zwiążemy nasze życie umową z bankiem na 30 lat, a nawet dłużej, powinniśmy przyjrzeć się temu nowemu zjawisku, którego poprzednie pokolenia nie znały, a jeśli nawet znały, to nie na taką skalę jak obecnie.

Kwestię kredytu możemy rozważać na dwóch płaszczyznach: ludzkiej i Bożej. Boży punkt widzenia – pogląd wyrażony w Biblii – jest dla nas wierzących najistotniejszy. Biblia locuta – causa finita, można by rzec, parafrazując słyną katolicką maksymę podkreślającą źródło autorytetu. Zanim dojdę do nauczania Słowa Bożego, chciałbym zacząć rozważanie od wymiaru czysto ludzkiego. Od takiego podejścia do sprawy zaciągania kredytów, jakie miałaby osoba zupełnie nie wierząca, która za podstawę swoich decyzji brać będzie samą opłacalność inwestycji, jej bezpieczeństwo oraz osobiste korzyści.

Kredyty z perspektywy ludzkiej

Spotkałem się z takim poglądem, że pożyczki na drobne kwoty, zwykle oprocentowane lichwiarskim procentem, przeznaczone są dla naiwniaków lub osób zdesperowanych a zarazem bardzo ubogich. Co innego z kredytami hipotecznymi. Ooo, kredyty hipoteczne to nie jakaś „chwilówka”, to nie jakaś pożyczka, to inwestycja – nowoczesny produkt bankowy. Wszyscy uznamy zgodnie, że popularne obecnie chwilówki są dla desperatów, ale kredyty hipoteczne uznamy za inny produkt – przeznaczony dla ludzi młodych i nowoczesnych.

Przypatrzmy się zatem temu nowoczesnemu produktowi bankowemu, jakim jest kredyt hipoteczny, a dzięki temu dowiemy się, czym różni się lichwiarz od współczesnego bankiera.

Zerknijmy w umowę

Pozwoliłem sobie za przedmiot moich rozważań i źródło wiedzy o kredytach hipotecznych przyjąć Regulamin Kredytu Hipotecznego i Budowlanego w złotych Banku BGŻ z dnia 8 maja 2009. Zapewniam jednak, że regulaminy innych banków zawierają podobne klauzule.

Przyjrzyjmy się więc kilku akapitom wyżej wspomnianego regulaminu:

§ 32. Bank BGŻ zastrzega sobie prawo zaspokojenia swoich wierzytelności z całego majątku Kredytobiorcy oraz z ustanowionych zabezpieczeń spłaty Kredytu, jak również wyboru zabezpieczenia, z którego będzie dochodził spłaty Kredytu.
§ 33.1. W przypadku umów Kredytu zawartych na okres powyżej 5 lat, Bank BGŻ zastrzega sobie prawo zmiany postanowień Regulaminu.
§ 33.5. Złożenie przez Kredytobiorcę oświadczenia, o którym mowa w ust. 3, powoduje rozwiązanie umowy Kredytu wskutek wypowiedzenia przez Kredytobiorcę w terminie 3 miesięcy od dnia wpływu tego oświadczenia do Banku BGŻ.

Odnoszę wrażenie, że w momencie zaciągania kredytu, dla kredytobiorców jedynie istotnymi faktami są: wysokość miesięcznej raty oraz okres spłaty kredytu. Poszukują oni zatem banku oferującego najniższe oprocentowanie oraz dogodny okres spłaty. I tu pojawia się pytanie zasadnicze: w jakim celu ludzie zadają sobie ten trud?

Wyobraźmy sobie, Szanowny Czytelniku, taką sytuację: ja, Przemysław Gola, pożyczam ci 100 zł. Umawiamy się, że oddasz mi za miesiąc moje 100 zł oraz 5 zł odsetek, łącznie 105 zł. Zastrzegam sobie jednak, że w trakcie tego miesiąca, mogę: zmienić wysokość odsetek, na przykład mogę zażądać nie 5 zł ale 25 zł;
zażądać natychmiastowej spłaty kredytu;
aby zadośćuczynić swoim roszczeniom, mogę dysponować całym twoim majątkiem.

Czy zgodziłbyś się pożyczyć ode mnie owe 100 zł w obliczu warunków, które nakreśliłem powyżej?

A teraz jeszcze raz przeczytajmy paragraf 33 regulaminu, ustęp 1: „Bank BGŻ zastrzega sobie prawo zmiany postanowień Regulaminu.” Myślę, że jest to bardzo czytelne stwierdzenie. Na cokolwiek się z bankiem umówisz, jest to zupełnie nieistotne, bank bowiem może w każdej chwili zmienić postanowienia regulaminu. W innych bankach możesz się spotkać z określeniem, że „bank może wypowiedzieć warunki umowy” lub „zmienić warunki umowy”, itd.

Czy można jednak tak jednostronnie zmieniać warunki, skoro umowa jest dwustronna? Nie można. Dlatego w paragrafie 33, ustęp 5 czytamy, że jeśli złożysz oświadczenie, o którym mowa w ust. 3, to bank potraktuje to jako wypowiedzenie umowy z twojej strony. Innymi słowy: jeśli nie zgodzisz się na warunki banku, to znaczy, że umowa o kredyt zostaje rozwiązana z twojej inicjatywy i jednocześnie rezygnujesz z usług banku dotyczących kredytowania twojego mieszkania. Co to oznacza dla ciebie? To oznacza, że w terminie określonym w umowie, na przykład w ciągu 7 dni, musisz zwrócić cały kredyt łącznie z odsetkami.

Całkowita zależność

Oczywiście, jeśli pożyczyłeś 100 zł, to wydobędziesz tę stówę spod ziemi, aby mi ją oddać i nie godzić się na zmianę warunków umowy. Ale co innego, jeśli pożyczyłeś 250 tys. zł… Zorganizowanie takiej gotówki w ciągu kilku dni może okazać się problemem. Pamiętaj, że zgodnie z paragrafem 32 bank ma prawo zaspokoić swoje roszczenia wobec ciebie poprzez zabezpieczenie całego twojego majątku. Innymi słowy: cały (prócz życia) należysz do banku! Reasumując: albo będziesz przez całe życie tańczył tak, jak ci bank zagra, godząc się na zmiany oprocentowania, prowizji, opłat, okresów i innych, albo trafisz na bruk.

Co jeszcze mogą obejmować zmiany w regulaminie? Na przykład to, że bank zażąda od ciebie dodatkowego zabezpieczenia. Dodatkowym zabezpieczeniem może być na ten przykład obowiązkowe ubezpieczenie się od utraty pracy albo ubezpieczenie od spadku wartości nieruchomości – w tym samym banku oczywiście, a więc kolejna danina w wysokości kilkudziesięciu złotych miesięcznie.

Kruczków prawnych, za pomocą których banki mogą owijać sobie swoich klientów wokół palca jest znacznie więcej. W zasadzie cała umowa kredytowa jest grubymi nićmi szyta. Nie ma tu jednak miejsca ani czasu, aby szczegółowo, punkt po punkcie ją omówić i skomentować. Włos się na głowie jednak jeży, jeśli zestawimy postanowienia umowy spisane suchym, prawniczym językiem z treścią sloganów reklamowych, widniejących na billboardach: „poduszka finansowa”, „reguluj swoje raty jak chcesz”, itp.

Pomijam fakt, że pożyczając na ten przykład 250 tys. zł na 30 lat, należy oddać bankowi około 630 tys. zł (zgodnie z kalkulatorem banku Polbank zamieszczonym na stronie internetowej). Nawet przy tych drakońskich odsetkach nie to jest najniebezpieczniejsze. Najgorsze w kredytach jest to, że pożyczając wiadomą kwotę pieniędzy, nie wiemy, ile będziemy musieli oddać oraz na jakich warunkach się to odbędzie. Bank bowiem ma wystarczająco dużo instrumentów, aby nas zaszantażować.

Lichwa czy kredyt?

I tu dochodzimy do odpowiedzi na pytanie postawione na początku artykułu. Czym różni się lichwiarz od współczesnego bankiera? Ano tym, że lichwiarz pożycza pieniądze na wysoki procent wykorzystując trudną sytuację życiową swoich pożyczkobiorców. Jednak warunki spłaty, mimo wysokich bez wątpienia odsetek, pozostają bez zmian. Współczesny bankier jednak, mimo że nie zrezygnował z lichwiarskich odsetek, dodaje jeszcze jeden element, a mianowicie może zmienić warunki spłaty, kiedy będzie tylko chciał.

Ktoś powie: „no tak, ale gdyby banki tak postępowały, to przecież nikt by nie brał kredytów”. No cóż, banki tak postępują, a i tak, jak mówił mój kolega zacytowany wcześniej, „wszyscy biorą”. Kredyt jawi się bowiem niektórym jako ostatnia brzytwa ratunku. Aby poznać działąnie banków nie patrzmy jednak na rynek polski, jeszcze nienasycony, na którym bankom przede wszystkim zależy na tym, aby pozyskać więcej klientów, a nie na tym, aby wyssać z nich ostatnią kroplę krwi. Widok bladych, pozbawionych krwi zwłok mógłby przecież odstraszyć potencjalnych nabywców-ofiary. Spójrzmy raczej na rynki „dojrzałe”, na przykład na rynek amerykański. Co obecnie widzimy? Eksmisje, które są na porządku dziennym.

Kredyt z perspektywy Bożej

Teraz przejdźmy do perspektywy Bożej, a więc tej, która nas, chrześcijan, najbardziej interesuje. Co Bóg sądzi o kredytach, pożyczkach, zadłużaniu się? Czy możemy w Piśmie Świętym odnaleźć jakieś fragmenty, które byłyby wskazówką do życia w nowych i ciągle zmieniających się warunkach współczesnego ładu ekonomicznego?

Okazuje się, że tak. W Biblii znajduje się wiele rad i przykazań, z których możemy skorzystać przy podejmowaniu decyzji co do losów naszego życia. Użyte przeze mnie określenie „losy naszego życia” nie jest przesadzone. Przecież umowa kredytowa wiąże na cały okres produktywnego bytowania na tej ziemi!

Oto pouczające fragmenty:

Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia. (1 Tm 6,10 BW)

Nikt nie zaprzeczy, że istnieją „przeróżne cierpienia” związane ze stresem posiadania kredytu. Pojawiają się komplikacje prawne, podporządkowanie całego życia spłacie długów – to rzeczywistość, o której nie mówi się przy podpisywaniu umowy. Stres, nerwowość, przeglądanie doniesień prasowych o wahaniach kursów walut oraz wskaźników ekonomicznych mogących mieć wpływ na wysokość raty – to codzienność spłacających. Czy warto? Czy na tym polega pełnia wolności Chrystusowej? Dalej: lęk przed bezrobociem, jako że nawet krótki okres braku płynności finansowej może zakończyć się tragedią. Każdy sam musi zdecydować, czy chce wystawić swoje życie na te wszystkie niedogodności. I czy jest to wolą Bożą. A może przekroczeniem rady danej nam z miłości w powyższym wersecie?

Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym. (1 Tym 6,8 BW)

Ktoś powie, że posiadanie własnego mieszkania to nie żadne wygórowane pragnienia, ale zupełnie zwyczajne marzenie wielu polskich rodzin. Owszem, pragnienie posiadania własnego konta jest czymś naturalnym, ale jako wierzący ludzie mamy się kierować Bożymi wytycznymi, a nie naszymi pragnieniami, jakkolwiek nie byłyby one naturalne. Mówimy „bądź wola Twoja”. Oto została wyrażona wola Boża, a naszym zadaniem jest dostosowanie naszego życia do Bożych standardów, a nie Bożych standardów do naszego życia czy porządku ekonomicznego, w jakim przyszło nam egzystować.

Umiem się ograniczyć, umiem też żyć w obfitości; wszędzie i we wszystkim jestem wyćwiczony; umiem być nasycony, jak i głód cierpieć, obfitować i znosić niedostatek. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie. (Flp 4,12-13 BW)

Jak mawia mój przyjaciel, „niebo będzie w niebie”. Im szybciej pogodzimy się z niedostatkami ziemskiego życia, tym prędzej nasze życie w całości zostanie przeznaczone na służbę Bogu, a życie doczesne będzie tylko krótką pielgrzymką ku wieczności w niebie. Mamy umieć się ograniczyć – co oznacza również zdolność znoszenia niedostatku. Czy potrafisz? A może w panice od niego uciekasz, nie biorąc nawet takiej opcji pod uwagę?

Oddawajcie każdemu to, co mu się należy; komu podatek, podatek; komu cło, cło; komu bojaźń, bojaźń; komu cześć, cześć. Nikomu nic winni nie bądźcie prócz miłości wzajemnej; kto bowiem miłuje bliźniego, zakon wypełnił. (Rz 13,7-8 BW)

Ludziom na tej ziemi winniśmy tylko miłość. Nie powinniśmy dobrowolnie poddawać się ograniczeniom. A co, jeśli Bóg wezwie nas na misję do Afryki? Odpowiemy, że nie możemy pojechać, bo mamy kredyt do spłacenia?

Nie bądź wśród tych, którzy dają porękę, ani wśród tych, którzy ręczą za długi, bo jeżeli nie masz czym zapłacić, zabiorą łóżko spod ciebie. (Prz 22,26-27)

Oto krótka ilustracja, jak lichwiarz rozprawia się ze swoim dłużnikiem. Nie dajmy sobie zatem mydlić oczu przyjaznymi uśmiechami sprzedawców bankowych. W przypadku choroby lub utraty pracy, uśmiechy te szybko się skończą.

Bogacz panuje nad nędzarzem, lecz dłużnik jest sługą wierzyciela. Prz 22,7 BW

Czyim sługą chcesz być? Nie łudźmy się – Słowo Boże tutaj mówi, że mając potężny dług w banku, jesteśmy jego sługą. Bądźmy tego świadomi, decydując się na wzięcie kredytu – oto stajemy się sługami bliżej nam nieznanych osób. Mówisz – nie ma innego wyjścia. Czy na pewno? Czy wątpisz, że Bóg ma moc zatroszczyć się o ciebie i zapewnić ci kąt do spania? Szukaj wpierw Królestwa Bożego, a inne rzeczy, o ile to zgodne z wolą Bożą, będą ci dodane. A może Bóg chce cię uczyć zaufania do Niego i jednocześnie nie przywiązywania się do materialnych rzeczy tego świata?

Nikt nie może dwom panom służyć, gdyż albo jednego nienawidzić będzie, a drugiego miłować, albo jednego trzymać się będzie, a drugim pogardzi. Nie możecie Bogu służyć i mamonie. (Mt 6,24)

Z punktu widzenia doczesności brak mieszkania na własność może być źródłem wielkiego dyskomfortu. Jednakże z punktu widzenia wieczności może przynieść wielki owoc. W Dziejach Apostolskich czytamy, że św. Paweł „..pozostał przez całe dwa lata w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich, którzy do niego przychodzili, głosząc Królestwo Boże i nauczając o Panu Jezusie Chrystusie śmiało, bez przeszkód.” (Dz 28, 30-31)

Podsumowanie

Na kredyty spojrzeliśmy z ludzkiej i Bożej perspektywy. Nie rozważyliśmy wszystkich aspektów tego zagadnienia, nie dokonaliśmy również np. analizy ekonomicznej opłacalności robienia zakupów na kredyt i za oszczędności. Nie wspomniałem również o kwestii prawa windykacyjnego oraz o dziedziczeniu długów, a także o odpowiedzialności małżonka za zobowiązania dłużnika. Powyższy tekst nie wyczerpuje więc tematu, ale jest zebraniem wybranych faktów, które mogą być podstawą do rozważania, czy oby na pewno jestem zmuszony do wiązania się kilkusettysięcznym długiem wobec instytucji, która z natury rzeczy jest mi wroga.

Osobiście jestem przeciwnikiem zadłużania się, ręczenia za długi, a nawet zakupów na raty. Winniśmy bowiem zadowalać się tym, co mamy. Fakt, otoczenie kusi nas wystawnym stylem życia, ale Bóg oczekuje od nas przede wszystkim pobożności i gorliwości w zabieganiu o Jego sprawy, a nie gorliwości w dorównywaniu poziomem życia gwiazdom show-businessu.

Na forach internetowych spotkałem się w wieloma wypowiedziami, a oto jedna z nich:

„pewien wierzacy podzyrowal znajomemu koledze ktoremu swiadczyl i ktory troche przychodzil do zboru ,chcial go pozyskac.W ostatecznym rozrachunku sam musial splacic jako zyrant jego kzadluzenie a tamtem wcale sie nie nawrocil.” (błędy zgodnie z oryginałem)

Przekonanie, że można kogoś nawrócić żyrując mu pożyczkę, w sytuacji, gdy Biblia jasno opowiada się przeciwko takim praktykom, pokazuje jak niski jest poziom znajomości Pisma Świętego w niektórych środowiskach ewangelikalnych. Te osoby jednak nie musiałyby doświadczać przykrości i uczyć się na własnych błędach, gdyby uprzednio przystąpili do rzetelnego studium biblijnego.

Do tego studium zachęcam również i ja, mając nadzieję, że mój artykuł okaże się w nim choć po części pomocny.

Świadectwo i osobista refleksja

Od kilku miesięcy jestem mężem jednej żony. Wspólnie z żoną modlę się każdego dnia o to, by Bóg czuwał nad nami i zabezpieczył wszystko, co potrzebne jest do życia i pobożności oraz do wypełnienia Jego woli. Chcemy budować przede wszystkim Jego królestwo, a rzeczy materialne są tylko niezbędnym narzędziem, które On ofiaruje nam wedle swojego uznania. Staramy się uczciwie pracować, zarabiając na chleb własnymi rękoma, staramy się kształcić i rozwijać, aby być też dobrym świadectwem dla naszych pracodawców. Co ponad to, należy do Boga, któremu chwała i cześć na wieki.

czerwiec 2009 r.